TEN VOLKSWAGEN T3 NIE DZIAłA, ALE KOSZTUJE TYLE, CO NOWY TRANSPORTER. O CO TYLE HAłASU?

Na portalu Ebay wystawiony został Volkswagen T3, który kosztuje tyle, co fabrycznie nowy Volkswagen Transporter. Sporo, ale ten konkretny egzemplarz to prawdziwy unikat.

Volkswagen T3 jest chyba najmniej lubianą generacją dostawczaków z Wolfsburga. Nie jest ikoną jak T1, czy T2 i każdy hipis przyzna mi rację). Nie zyskał również nieśmiertelności wśród samochodów roboczych jak T4 (jak wiadomo – nie ma kariery bez T4), ani T5 z powodu dość niepraktycznego umiejscowienia silnika z tyłu. Jednak prezentowany egzemplarz to prawdziwy unikat wśród T-trójek, który może zainteresować poszukiwaczy motoryzacyjnych białych kruków.

Więcej o unikatach z aukcji przeczytasz tutaj:

De Tomaso z dieslem w wersji Van na sprzedaż. Zaraz, co?

Gdyby James Bond był Francuzem to ta sześciokołowa amfibia zastąpiłaby mu Lotusa Esprit

Wołga na bazie Mercedesa klasy S. Zaskoczy was jej cena, a silnik wprawi w osłupienie

Transporter? Multivan? Vanagon!

Wyprodukowany został w 1988 r. W oczy rzuca się napis na pokrywie bagażnika, informujący z jaką wersją mamy do czynienia. Nie jest to Transporter, ani Caravelle, ani Multivan, ani nawet Westfalia. Jest to Vanagon – osobowa wersja Volkswagena T3 z rynku amerykańskiego. A dokładniej, jest to Vanagon Syncro, czyli odmiana z napędem na wszystkie koła.

Najciekawszy w Volkswagenie T3 jest silnik

Nie sądzę, żeby ktokolwiek przede mną wypowiedział takie zdanie. Jednakże w tym egzemplarzu, z tyłu nie znajdziemy ani zwykłego Wasserboxera, ani diesla 1.6. Ten VW ma 6-cylindrowy silnik bokser (lub płaski, czy leżący – jak kto woli) oznaczony kodem WBX6 o pojemności 3,2 litra i mocy 165 koni mechanicznych. Do busów montowała go firma Oettinger Sportsystems (nie mylić z marką piwa Oettinger Brauerei), zajmująca się tuningem samochodów koncernu Volkswagen AG. Niestety w ogłoszeniu znajdziemy informację, że brakuje jednej z dwóch głowic cylindrów, a  na szczęście jest drugi silnik – dawca. No cóż, nowy właściciel zacznie zabawę z autem od wizyty u mechanika.

VW został wystawiony w miejscowości Bad Berneck w Bawarii i ma na liczniku przebieg 226 tys. km. Sporo jak na drogiego klasyka. Jednakże, sprzedający informuje, że skrzynia biegów i silnik były wymieniane na przestrzeni lat, więc podany przebieg dotyczy samego samochodu. Ale mimo sporego „nalotu”, to karoseria i wnętrze są w świetnym stanie wizualnym.

Ze względu na połączenie 6-cylindrowego silnika od Oettingera, napędu 4×4 Syncro, oraz wersji eksportowej do Stanów Zjednoczonych, pojazd został sklasyfikowany jako „bardzo rzadki”. W parze z rzadkością musi iść wysoka cena – nie inaczej jest w tym wypadku. Właściciel podaje, że rzeczoznawca wycenił samochód na 46,4 tys. euro (200 tys. zł). Mimo to, on wystawił swój samochód na aukcję za okazyjne 39,5 tys. euro (170 tys. zł). To wciąż sporo, jak na dostawczaka z 1988 r. z dużym przebiegiem. Zatem, jeżeli szukasz samochodu do wożenia ziemniaków, to za te pieniądze możesz dosłownie kupić nowego Transportera z salonu. Ale jeżeli szukasz wyjątkowego youngtimera w praktycznym nadwoziu od Volkswagena, to ten Vanagon od Oettingera to propozycja idealna.

2024-04-24T13:23:08Z dg43tfdfdgfd